Pokazywanie postów oznaczonych etykietą psychologia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą psychologia. Pokaż wszystkie posty

sobota, 19 grudnia 2015

ZPW Homo Sapiens: "Posłanie do Nadwrażliwych"

"Bądźcie pozdrowieni, Nadwrażliwi
za waszą czułość w nieczułości świata,
za niepewność - wśród jego pewności,
za to, że odczuwacie innych tak jak siebie samych,
zarażając się każdym bólem,
za lęk przed światem, jego ślepą pewnością, która nie ma dna,
za potrzebę oczyszczania rąk z niewidzialnego nawet brudu ziemi,
bądźcie pozdrowieni.

Bądźcie pozdrowieni, Nadwrażliwi
za wasz lęk przed absurdem istnienia,
i delikatność niemówienia innym tego co w nich widzicie,
za niezaradność w rzeczach zwykłych i umiejętność obcowania z niezwykłością,
za realizm transcendentalny i brak realizmu życiowego,
za nieprzystosowanie do tego co jest a przystosowanie do tego co być powinno,
za to co nieskończone - nieznane - niewypowiedziane
ukryte w was.

Bądźcie pozdrowieni, Nadwrażliwi
za waszą twórczość i ekstazę,
za wasze zachłanne przyjaźnie, miłość i lęk,
że miłość mogłaby umrzeć jeszcze przed wami.

Bądźcie pozdrowieni
za wasze uzdolnienia - nigdy nie wykorzystane -
(niedocenianie waszej wielkości nie pozwoli
poznać wielkości tych, co przyjdą po was)
za to, że chcą was zmieniać zamiast naśladować,
że jesteście leczeni zamiast leczyć świat,
za waszą boską moc niszczoną przez zwierzęcą siłę,
za niezwykłość i samotność waszych dróg,
bądźcie pozdrowieni, Nadwrażliwi."

Kazimierz Dąbrowski "Posłanie do Nadwrażliwych"

poniedziałek, 1 września 2014

Z PUNKTU WIDZENIA Homo Sapiens - Decyzja



Czuliście się kiedyś tak jakby decyzja, którą podjęliście była tą najbardziej właściwą, której słuszność w dziesięciostopniowej skali można określić na 10 w owym czasie i miejscu? Ja przeżyłam to ostatnio. To niewiarygodne jak podjęcie odpowiedniej decyzji potrafi człowiekowi mentalnie urosnąć . Każda istotna decyzja wiąże się z pewnym ryzykiem. Musisz wybrać jedne z dwóch drzwi, choć tylko za jednymi wiesz co może prawdopodobnie być, drugie to jedna wielka niewiadoma na ten moment. Choć w paru procentach wiesz też, że może być znacznie lepiej niż za tymi drugimi. Ja musiałam rozstrzygnąć ten spór trwający w mojej głowie, innego wyjścia nie było. A niesamowite jest to jak się czujesz, gdy za chwilę się dowiadujesz i/lub sam dochodzisz do takiego wniosku, że to była najlepsza decyzja jaką podjąłeś w życiu. Satysfakcja ogromna! I co ciekawe nie zastanawiasz się ani przez sekundę co czekałoby cię i jak mogłoby być za tymi drugimi drzwiami, bo wiesz że jeśli musiałbyś ponownie wybierać wybrałbyś tak samo. Pierwszy raz odczułam coś takiego, pierwszy raz tak konkretnie to do mnie dotarło, choć powód z perspektywy życia był błahy. Jednak doświadczenie tego nieważne na jaką skalę jest nie do opisania. 

 
(źródło: Google Search)

czwartek, 21 sierpnia 2014

Z PUNKTU WIDZENIA Homo Sapiens - Cytat #1

W tym poście chciałabym tylko przytoczyć przepiękny cytat z jednego z moich ulubionych seriali do którego zawsze lubię wracać. I pozostawić przestrzeń do osobistych refleksji sobie i Wam czytającym ten wpis.

"Najważniejsze, żeby nie przejmować się niepowodzeniami. Zapomnieć o tym co było. I zdać sobie sprawę, że nie każdy dzień będzie słoneczny. A kiedy zgubisz się w ciemnościach rozpaczy pamiętaj, że tylko na ciemnym niebie zobaczysz gwiazdy, które poprowadzą cię do domu. Nie bój się błędów, potknięć i upadków, ponieważ zazwyczaj, największą nagrodą jest przezwyciężanie swoich słabości. Może zdobędziesz wszystko o czym marzyłeś. A może nawet o wiele więcej. Kto wie gdzie życie cię zaprowadzi? Droga jest długa, a na końcu dowiesz się, podróż oznacza cel."1

 
__________________________________________________________________________________

1cytat z serialu „One Tree Hill”

niedziela, 10 sierpnia 2014

Z PUNKTU WIDZENIA Homo Sapiens - Sytuacja #3: Mamusiu chcę siusiu…


"Pomyślałem, że jestem teraz wolny. Mogę sobie iść w prawo, mogę sobie iść w lewo, a jak mi się zachce, przez chwilę mogę nie iść nigdzie. Chyba mogę wszystko. Chyba mogę tak bardzo wszystko, że w rezultacie nie mogę nic."1


Stęskniło mi się już by cokolwiek napisać… ale jakoś ostatnio weny kompletnie zabrakło, a tu nagle pewna sytuacja, która wraca do mnie niczym bumerang z prędkością światła..no może nie przesadzajmy, ale pewny schemat powraca i drażni mnie to i to bardzo. Być może i Wy znaleźliście się kiedyś w tak niefortunno-irytującym położeniu. Już piszę o co chodzi.
Zaczynając od końca… Pierwszym i głównym faktem jest to, że człowiek ma już 1/4 (i ciut więcej) życia za sobą, nie jest osobą niedorozwiniętą czy z płaskostopiem mózgowym, podobno wolną i niezależną, a przede wszystkim już dawno temu pełnoletnią. Nie jesteśmy w Arabii Saudyjskiej czy innym czort wie jakim krańcu świata tylko praktycznie u siebie – rejony jak najbardziej znajome.
I sytuacja. Grupa znajomych w pobliskiej miejscowości, ja na chwilę wychodzę mówię, że do kibla (choć to podobno niekulturalne, więc nic się nie powinno mówić – w sumie proste i nawet etykieta twierdzi , że nie trzeba się spowiadać), spotykam w międzyczasie innych znajomych, rozmawiam jakąś chwilę wracam…i co… zastaję wielką pretensję, gdzie ja byłam do cholery, szukano mnie, po prostu bulwers po całości. Pewna koleżanka dość mocno się oburzyła - z tych co lubią gdy jest tylko i wyłącznie po ich myśli - a reszta - o dziwo milczy. Ej chwila moment…z tego co wiem matkę ma się tylko jedną, a swojej tutaj nie widzę, więc WHAT THE FUCK?  No Kuźwa, bez przesadyzmu… faktycznie poczułam się jak 5latek co znikną z pola widzenia matce. Bitch, please… nie chcę się powtarzać, ale ludzie naprawdę przesadzają, człowiek jest dorosły wie co robi, nawet jakby ulotnili się beze mnie dałabym sobie spokojnie radę, to nie Antarktyda, ludzie litości. A tu po chamsku chcą obarczyć jakąś winą bogu ducha winnego człowieka. Muszę przypomnieć nie jestem niczyją własnością (nikt nie jest) i nikomu nie muszę się tłumaczyć  co gdzie i z kim. Ja to szanuję. Będąc w takiej sytuacji ok. Ktoś spotkał znajomych. Bywa. Nie wypytuje, nie dramatyzuje. Każdy może robić to co chce. Wystarczy sms typu: jedziemy za 10 min. I tyle albo jestem za ten czas albo mnie nie ma. To wyłącznie moja sprawa. I zdana jestem na siebie. I ok. Do nikogo nie mam pretensji ewentualnie tylko do siebie. Każdy jest swoim kierownikiem życia czy jak to się mówi kowalem własnego losu. A to czego dziś doświadczyłam…co za, powtórzę się, idiotyzm, to powinno się leczyć. Tylko ja mądra zamiast powiedzieć wszystko co myślę, dla dobra koleżeńskich stosunków trzymam język za zębami, co niestety sprawia ze tej drugiej stronie w takim wypadku wydaje się, że rzekomo ma rację… (gówno prawda!), ale niestety… kiedyś nerwy mi puszczą… nie tylko na papierze.  Bo nie raz już taka sytuacja miała miejsce, ale ci ludzie nie potrafią zrozumieć, że każdy sam odpowiada za swoje decyzje czy czyny i nic innym do tego, jeśli mają z tym problem to niech idą się leczyć. Bo tylko mama czy tata kiedyś, gdy się było dzieckiem mogli nami manipulować i dyktować jak powinno się zachowywać, a jak nie i trzeba było się ze wszystkiego spowiadać. Wybaczcie, ale już dawno przestałam być dzieckiem, a do tego ta dyktatorska domena była już dawno zajęta.
Mam nadzieję że ci co znają temat przytakną, a ci z opozycji dzięki temu ogarną trochę swoje chore myślenie i przestaną matkować dorosłym, tak, mającym mózgi ludziom. To tyle dziękuję za uwagę.  

_____________________
1 Piotr Czerwiński "Pokalanie"

piątek, 27 czerwca 2014

Z PUNKTU WIDZENIA Homo Sapiens - Sytuacja #2


Zauważyłam, że pewien schemat zachowań ludzkich zaczął mnie mocno irytować… Ci z Was bardziej spostrzegawczy, zapewne zauważyli już, że to nie nowość heh, ale skupiając się na tym co mam do powiedzenia (napisania), muszę nakreślić obraz sytuacji, którą dość często ostatnimi czasy obserwuję, choć też i bezpośrednio tyczy się mnie. Może nie będę szczegółowo opisywać sytuacji tylko napiszę ogólnikowo…

Występuje dane wydarzenie/termin, na który trzeba się zjawić. Ja jestem z tych, którzy się zjawiają chociażby z samego szacunku. Większość się nie zjawia, po prostu mają to w przysłowiowej dupie, a później oczekują informacji lub mają wielkie pretensje, że ktoś im czegoś nie powiedział. To kuźwa trzeba było się pofatygować i przyjść wtedy wiedziałbyś co trzeba wiedzieć. Czy to tak dużo? Nie wiem jak nazywa się w tym wypadku moja postawa czy jest pozytywna czy negatywna. Niech ktoś mnie oświeci. Tak czy siak tak czuje i nic nie poradzę. 

Podobna sytuacja tylko z małą modyfikacją. Pojawiam się z nielicznymi w dniu określonego terminu. Załatwiamy bądź co bądź zasłużoną dla przybyłych taryfę ulgową. A potem na drugim hen terminie okazuje się, że taryfa przysługuje również tym co mieli w dupie termin pierwszy. Ej no! WTF?  >:/ Gdzie tu sprawiedliwość ja się pytam???!!!  A gdybyśmy nie przyszli na ówczesny pierworodny termin, każdy miałby przesrane potem. A tak gnuśniaki mogą nam stopy całować lub chociażby po prostu podziękować czy z wdzięczności poklepać po plecach czego oczywiście nie zrobili… nie byli tacy błyskotliwi…